Ubezpieczenie 11.08.2025

Umowy ubezpieczenia i wynikający z nich obowiązek potwierdzania polis przewoźników

W ostatnich latach ubezpieczyciele, którzy oferują ochronę ubezpieczeniową dla szkód powstałych wskutek zlecenia przewozu przewoźnikowi-oszustowi, znacznie zaostrzyli kryteria udzielania takiej ochrony. W większości przypadków działania ubezpieczycieli polegają na:

  • nałożeniu na ubezpieczonych konkretnych, często bardzo szczegółowych, obowiązków, warunkujących istnienie ochrony ubezpieczeniowej (które potrafią być rozpisane na 2-3 strony!),
  • zawężeniu ochrony poprzez wprowadzenie limitów odpowiedzialności – tj. ograniczeniu odpowiedzialności w przypadku takich szkód do ściśle określonej kwoty – np. 10 000,00 EUR na jeden i wszystkie wypadki w okresie ubezpieczenia.


Duża część z wymogów ubezpieczycieli, dotyczących tego jakie działania weryfikacyjne należy podjąć, jest zasadna i rzeczywiście, podjęcie tych czynności może przyczynić się do wykrycia próby oszustwa i uniknięcia szkody. 

Jednak niektóre z wymogów zapisanych w umowach ubezpieczenia zdają się być wprowadzane wyłącznie po to, aby ich spełnienie było na tyle uciążliwe lub czasochłonne, aby ubezpieczeni nie byli w stanie ich spełnić, a w efekcie uzyskanie odszkodowania było mało prawdopodobne.

W mojej opinii jednym z takich wymogów, którego głównym celem nie jest zapobieżenie powstaniu szkody, jest obowiązek potwierdzenia polisy ubezpieczeniowej przedstawionej przez przewoźnika w zakładzie ubezpieczeń, który wystawił polisę.

Samo potwierdzenie, czy polisa o danym numerze istnieje, czy jest wystawiona na konkretny podmiot oraz czy jest ważna, zdaje się być jeszcze dość realnym do wykonania, zwłaszcza iż dwóch polskich ubezpieczycieli umożliwia taką weryfikację poprzez swoje strony www.

DLACZEGO UWAŻAM, ŻE ZAWIERANE W UMOWACH UBEZPIECZENIA OBOWIĄZKI DOTYCZĄCE WERYFIKACJI POLIS PODWYKONAWCÓW NIE SĄ NIEZBĘDNE DO ZAGWARANTOWANIA OCHRONY UBEZPIECZENIOWEJ?

Opinia ta motywowana jest głównie dwoma okolicznościami:

  • Oszuści bardzo rzadko dokonują fałszowania polis ubezpieczeniowych
    • W sytuacji gdy oszuści podszywają się pod istniejącą firmę transportową to używają, po prostu, kompletu dokumentów prawdziwego przewoźnika dostępnego w obrocie rynkowym. W takich sytuacjach polisy ubezpieczeniowe są, praktycznie zawsze, prawdziwe i ważne (jedynie użyte w sposób nieupoważniony). Oczywiście zdarza się, że są one sporadycznie fałszowane (tendencja malejąca w skali ostatnich lat), ale w przypadku takich właśnie oszustw o wiele skuteczniejszą metodą weryfikacji jest chociażby sprawdzenie/potwierdzenie, że osoba która kontaktuje się w imieniu danego przewoźnika jest rzeczywiście z nim powiązana (np. sprawdzenie dokładnie adresu e-mail, sprawdzenie numeru telefonu, nawiązanie kontaktu na samodzielnie znalezione adresy e-mail czy numery telefonów).
    • W sytuacji gdy oszuści przejęli istniejącą firmę transportową (faktycznie nią zarządzają i mają dostęp do kont na giełdach transportowych, kont bankowych itd.) oszuści uzyskują również dostęp do polisy ubezpieczeniowej. „Inwestując” w przejęcie istniejącego podmiotu oszuści starają się popełnić jak najmniej błędów, więc fałszowanie polis zdarza się jeszcze rzadziej niż w przypadku gdy oszuści podszywają się pod istniejącą firmę. Nawet jeśli dotychczasowa polisa jest dla oszustów niewystarczająca (np. poprzedni właściciel zawarł ją na zbyt niską, dla oszustów, sumę ubezpieczenia czy zakresem pokrycia) to o wiele częściej oszuści rozszerzają ochronę zawierając nową polisę lub aneksując dotychczasową, niż dokonują jej sfałszowania.
  • Sposób sformułowania obowiązków i sankcji (w postaci braku ochrony ubezpieczeniowej) pozwala Ubezpieczycielom na wyłączenie swojej odpowiedzialności tylko z uwagi na brak dokonania potwierdzenia ważności przedstawionej polisy w wymagany klauzulą sposób. Innymi słowy: nawet jeśli polisa była prawdziwa, co przecież można potwierdzić po zdarzeniu, ubezpieczyciele odmawiają wypłaty. Oczywistym jest, że skoro zakład ubezpieczeń, który wystawił daną polisę, potwierdził jej autentyczność po zdarzeniu, to przed zdarzeniem też by to potwierdził. Skoro jednak ubezpieczyciel spedycji, której przydarzyło się zaangażować do przewozu oszusta, odmawia wypłaty tylko z powodu tego, że potwierdzenie polisy nastąpiło w późniejszym okresie, to uprawnionym jest wniosek, że celem zapisu w umowie ubezpieczenia nie było umożliwienie wykrycia oszustwa, tylko drastyczne ograniczenie ochrony ubezpieczeniowej.

Nie należy oczywiście uogólniać i należy podkreślić, że na rynku istnieją  umowy ubezpieczenia, w których obowiązki dotyczące weryfikacji polis ubezpieczeniowych podwykonawców sformułowane są w sposób możliwy do ich spełnienia. Przykładowo, obowiązek taki dotyczy zweryfikowania umowy ubezpieczenia tylko w sytuacji gdy zlecany jest pierwszy przewóz danemu przewoźnikowi, a sama weryfikacja może być telefoniczna lub przy użyciu dedykowanej strony www ubezpieczyciela.

Jednak z drugiej strony, w ostatnim czasie pojawiły się również zapisy ubezpieczycieli w klauzulach, które nakładają na ubezpieczonego obowiązek sprawdzenia polisy przed każdym zleconym przewozem (Przykład: Weryfikacja zgodnie z zapisem ustępów powyżej powinna być wykonywana każdorazowo, bez względu na to, ile razy Ubezpieczony podnajmuje przewóz temu samemu przewoźnikowi.”).

Na potrzeby niniejszego artykułu poddałem analizie kilkanaście zdarzeń z ostatniego okresu z różnymi podmiotami przewoźnika – oszusta. Fałszerstwo polisy miało miejsce w 2 sprawach i dotyczyło to podmiotów zagranicznych. W pozostałych polisy były autentyczne. Ubezpieczyciele, którzy je wystawili, zarówno przed jak i już po zdarzeniach, za każdym razem potwierdzili  autentyczność i ważność tych polis „co do zasady”.

W przypadku gdy polisa była sfałszowana:

  • fałszerstwo dotyczyło tylko jednego zapisu  – tj. gdyby ktoś skontaktował się ubezpieczycielem (wystawcą polisy) i potwierdził numer polisy, dane przewoźnika, sumę ubezpieczenia, daty obowiązywania – to otrzymałby i tak informacje, że wszystko się zgadza,
  • same oszustwo można było wykryć poprzez weryfikację danych kontaktowych i nawiązanie kontaktu telefonicznego z prawdziwą firmą, pod którą oszuści się podszyli.

CZY SPRAWDZAĆ POLISY?

Uważam, iż co do zasady za każdym razem należałoby sprawdzić zakres polisy poprzez jej przeczytanie. Ma to na celu upewnienie się, iż zakres umowy ubezpieczenia jest odpowiedni, tj. obejmuje odpowiedni zakres terytorialny, chroni rodzaj ładunku zlecony do przewozu, posiada odpowiednie sumy ubezpieczenia czy rozszerzenia (np. o kradzież, rażące niedbalstwo).

Pożądaną czynnością pozostaje żądanie dokumentu potwierdzającego opłacenie składki i/lub rat składki (wszystkich wymagalnych na dzień zlecania przewozu) i sprawdzenie, czy daty dokonania płatności i kwoty „pokrywają” się ze wskazanymi w polisie.

Jeżeli osoba dokonująca weryfikacji dysponuje wystarczającą ilością czasu (w co wątpię przy dynamice czynności spedycyjnych 😊) lub jeżeli weryfikacja innych zapisów polisy dała niejednoznaczne wnioski, dobrym wyjściem może być potwierdzenie polisy u jej wystawcy (telefonicznie, bądź mailowo).

Należy pamiętać, że fakt potwierdzenia polisy przez wystawcę, nie determinuje wniosku, że podwykonawca na 100% jest rzetelnym przewoźnikiem.

Faktem pozostaje, że oszuści wyprzedzają czynności weryfikujące i popełniają coraz mniej błędów. W zdecydowanej większości szkód związanych z oszustwami okazane polisy ubezpieczeniowe były i ważne i autentyczne, a pomimo tego zaginęły ładunki o łącznej wartości idącej w miliony euro.

CO ZROBIĆ, GDY TAKA UMOWA UBEZPIECZENIA JUŻ ZOSTAŁA ZAWARTA

Po pierwsze, należy dokładnie rozpoznać jakie obowiązki zostały na nas nałożone, szczególnie w jaki sposób należy dokonać sprawdzenia, jakie informacje należy potwierdzić, jak często wymagana jest taka weryfikacja, a także w jaki sposób te czynności udokumentować dla ubezpieczyciela (❗️).

Po drugie, koniecznym jest wprowadzenie procedury, która będzie wymuszała na spedytorach wypełnianie obowiązków nałożonych umową ubezpieczenia, tak aby zawsze istniała możliwość udowodnienia, że spełniono nałożone zasady weryfikacji.

Po trzecie, należy przygotować się na długie oczekiwanie (niejednokrotnie kilkudniowe) na odpowiedź od ubezpieczyciela przewoźnika-podwykonawcy, a więc albo rozpoczynać poszukiwania przewoźnika z kilku-, kilkunastodniowym wyprzedzeniem (tak, dobrze wiem jak to brzmi) albo ograniczyć się do angażowania do pilniejszych transportów tylko tych podwykonawców, którzy już wcześniej wykonywali jakąś usługę i zostali przy tej okazji zweryfikowani zgodnie z wymogami umowy ubezpieczenia.