Bezpieczeństwo w TSLWeryfikacja przewoźników 13.10.2025

Oszust idzie do pracy

shadow revealing true nature of malicious freight forwarder

Ostatni piątek (10.10.2025 r.) przyniósł kolejne informacje dotyczące oszustów, którzy wyłudzają przesyłki i dokonują ich przywłaszczeń. 

Co prawda informacji o oszustwach i próbach oszustw jest praktycznie codziennie po kilka, jednak warto kolejny raz odnieść się do jednej z metod stosowanych przez oszustów z bardzo dużym powodzeniem (skutecznością). 

Otóż okazuje się, iż część z oszustów zdecydowało o zaprzestaniu podszywania się pod istniejące firmy transportowe. 

Postanowili, tak jak większość ludzi, zacząć pracę na etacie. Z uwagi na swoje dotychczasowe doświadczenie nie powinien dziwić fakt, iż tacy oszuści zaczynają swoją karierę w roli pracownika w branży TSL – najczęściej od posady na stanowisku spedytora. Zaczynając ścieżkę kariery jako zwykły, szeregowy pracownik, można przecież otrzymać wsparcie merytoryczne, przeszkolenie oraz dostęp do wszystkich niezbędnych narzędzi.

Brzmi to mało realistycznie?

Jednak taka jest prawda. 

Może z jednym zastrzeżeniem: przeważnie kariera takiego oszusta trwa 1-2 tygodnie. Po tym czasie taki pracownik „znika” zostawiając pracodawcę ze zobowiązaniami sięgającymi nawet kilku milionów euro.

ZATRUDNIĘ SPEDYTORA

Tego typu zdarzenia zaczynają się w banalny sposób. Uczciwy przedsiębiorca, który na pewnym etapie uznał, że na spedycji można powiększyć swój majątek, zamieszcza ogłoszenie w Internecie (bardzo często na grupach na Facebooku). Z ogłoszenia wynika, iż poszukiwani są pracownicy do spedycji, którym oferuje się szereg benefitów. Oferuje się im między innymi:

– możliwość pracy zdalnej,

– szkolenie wprowadzające,

– dostęp do niezbędnych narzędzi pracy (w tym do giełd transportowych),

– dostęp do TMS’a pracodawcy.

WERYFIKACJA PRACOWNIKA

Część branży nie posiada odpowiednich procedur weryfikacyjnych, które umożliwiłyby wykrycie, że na takie ogłoszenie o pracę zgłasza się oszust. 

W rzeczywistości, widząc, że mają do czynienia z osobą która ma jakieś doświadczenie i nie negocjuje za bardzo warunków, zawarcie umowy o pracę jest po prostu formalnością. U pracodawcy, jak zakładam, już w myślach pojawiają się plany na co będzie można wydać pieniądze zarobione przez takiego zdalnego spedytora.

„UZBROJENIE” OSZUSTA

Skoro już zatrudniono jakąś osobę na stanowisku spedytora bez odpowiedniej weryfikacji, to co jeszcze można zrobić żeby zwiększyć ryzyko? 

Najczęściej pracodawca dochodzi do wniosku, że należy jak najszybciej powierzyć los swojej firmy i majątku osobie, której nigdy nie widział na oczy.

Można to zrobić poprzez utworzenie dla takiego pracownika imiennego adresu e-mail, kont na giełdach transportowych, przekazanie firmowego numeru telefonu. Nie należy też zapominać, że bez skanów dokumentów firmowych (licencji, zezwoleń, polisy ubezpieczeniowej) pozyskiwanie zleceń może być trudne – więc takie dokumenty też dostaje taki pracownik.

Kontrola? 

Może i by się przydała, ale w sumie widać, że „człowiek zna się na rzeczy”, więc może raz na tydzień (a może jednak na dwa, bo akurat w ten weekend trafił się wyjazd rodzinny).

LEGENDOWANIE

Oszust, któremu udało się dostać pracę zdalną w charakterze spedytora, jest bardzo trudny do wykrycia dla potencjalnych zleceniodawców.

Nie podszywa się on pod istniejącą firmę  – więc weryfikacja danych kontaktowych nic nie da.

Nie włamał się on na konto prawdziwego przewoźnika – więc kontakt na inne adresy e-mail czy numeru telefonów do pozostałych pracowników również będą bez efektu w postaci wykrycia oszustwa.

Nie przejął on udziałów w istniejącej spółce transportowej – więc weryfikacja zmian udziałowców da wynik pozytywny.

Oszust „działa” w ramach faktycznie istniejącego przedsiębiorstwa, które powinno przejść pozytywnie każdą weryfikację. Dokumenty firmowe są autentyczne i ważne, dane kontaktowe zgodne a konta na giełdach zarejestrowane w sposób prawidłowy.

TYDZIEŃ PRACY

W uproszczeniu – taka osoba przyjmuje zlecenia na przewóz, które „przekazuje” do swoich „współpracowników” zamiast do prawdziwych i rzetelnych przewoźników. Współpracownicy podstawiają się na załadunku (bardzo często pojazdami ze sfałszowanymi tablicami rejestracyjnymi), a po załadunku wszelki ślad po nich ginie.

Oszust, odpowiednio zalegendowany, ma dostęp do wszystkich narzędzi i dokumentów, które są zarejestrowane na prawdziwą i rzetelną firmę, a które zostały mu udostępnione przez niefrasobliwego pracodawcę.

Pod koniec tygodnia, gdy pierwsi poszkodowani zauważają, że przesyłki nie zostały dostarczone do odbiorców, znika też „zdalny (zdolny) spedytor”.

PRACODAWCA

Sytuację pracodawcy można opisać jednym słowem: TRAGEDIA.

Można też innymi, język polski jest przecież dość rozbudowany: BIEDA, DRAMAT, HORROR, KOSZMAR czy ZGUBA.

Przy zaginięciu przesyłek w trakcie wykonywania przewozu międzynarodowego odpowiedzialność za takiego pracownika określona jest na rygorystycznych zasadach:

Art. 3 Konwencji CMR:

„Przy stosowaniu niniejszej Konwencji przewoźnik odpowiada, jak za swoje własne czynności i zaniedbania, za czynności i zaniedbania swoich pracowników i wszystkich innych osób, do których usług odwołuje się w celu wykonania przewozu, kiedy ci pracownicy lub te osoby działają w wykonaniu swych funkcji.”

Art. 29 Konwencji CMR:

„1.  Przewoźnik nie ma prawa korzystać z postanowień niniejszego rozdziału, które wyłączają lub ograniczają jego odpowiedzialność albo które przenoszą na drugą stronę ciężar dowodu, jeżeli szkoda powstała wskutek złego zamiaru przewoźnika lub jego niedbalstwa, które według prawa obowiązującego w miejscu prowadzenia sprawy sądowej uważane jest za równoznaczne ze złym zamiarem.

2. To samo postanowienie stosuje się, jeżeli złego zamiaru lub niedbalstwa dopuszczają się pracownicy przewoźnika lub jakiekolwiek inne osoby, do których usług odwołuje się on dla wykonania przewozu, jeżeli ci pracownicy lub te inne osoby działają w wykonaniu swych funkcji. W takim przypadku ci pracownicy i te inne osoby nie mają prawa korzystania w zakresie ich osobistej odpowiedzialności z postanowień niniejszego rozdziału, wymienionych w ustępie 1.”

Pracodawca ponosi więc pełną odpowiedzialność odszkodowawczą za zaginione przesyłki, bez prawa do powoływania się na jakiekolwiek ograniczenia odpowiedzialności (wynikające chociażby z art. 23 ust. 3 Konwencji CMR).

ZLECENIODAWCA

Odpowiedzialność zleceniodawcy, najczęściej firmy spedycyjnej, która zleciła przewóz podwykonawcy zatrudniającemu oszusta na stanowisku spedytora, jest ukształtowana również na zasadach art. 3 i art. 29 Konwencji CMR.

Oznacza to, że w stosunku do podmiotu uprawnionego taka spedycja ponosi pełną odpowiedzialność odszkodowawczą, jeśli na wcześniejszym etapie zawarła ze swoim klientem umowę przewozu (co zdarza się w około 99% przypadków z którymi dane mi było zapoznać się).

Istnieje oczywiście możliwość kierowania  roszczeń do podwykonawcy i dochodzenia od niego odszkodowania. 

Tylko jaki majątek ma ten podwykonawca? 

Może starczy na pokrycie odszkodowań za 1, 2 czy 3 utracone przesyłki. Może nawet za 5. Jeśli zaginęło kilkanaście przesyłek to, najprawdopodobniej, majątku nie wystarczy.

A zdarzały się już takie oszustwa, gdzie w ciągu 1 tygodnia potrafiło zaginąć ponad 50 przesyłek…

WZMOCNIENIE PROCEDUR WERYFIKACYJNYCH

Faktem jest, iż metody działań oszustów są ciągle modyfikowane, a zatrudnienie się przez nich na stanowisku spedytora czy kierowcy zdarza się coraz częściej. 

Nie oznacza to jednak, że nie jest możliwym wykrycie takich sytuacji:

  1. z jednej strony jest to bardzo realne dla pracodawców, którzy powinni zachować najwyższe akty staranności przy zatrudnianiu nowych osób i weryfikować zarówno dokumenty potencjalnego pracownika jak i samego pracownika (w tym decydować się jednak na osobiste spotkanie),
  2. z drugiej strony jest to niewiarygodnie trudne dla podmiotów, które dokonują zlecenia podmiotowi, u którego takiemu oszustowi udało się zatrudnić.

Dlatego po stronie zleceniodawców wymaga to zmiany podejścia do weryfikacji, a w szczególności do tego jak często taka weryfikacja jest wykonywana. 

Dokładne sprawdzenie kontrahenta wyłącznie przy nawiązywaniu współpracy nie jest już wystarczające. Ponawianie takiej weryfikacji co 3 miesiące też może być zbyt małym krokiem w kierunku ograniczenia ryzyka.

Zminimalizować ryzyko może pomóc dokonywanie weryfikacji tak często jak często korzystamy z usług danego kontrahenta (tj. przy każdej umowie przewozu). Warto przy tym sprawdzić tak dużo informacji, jak to tylko możliwe.

Oczywiście nie wszystkie takie oszustwa będzie dało się wykryć, ale zmniejszenie ryzyka chociaż o połowę może już spowodować uniknięcie szkody na kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy euro.

WYMIANA TALII 

Na jednym z ostatnich spotkań dotyczących rozwoju aplikacji BtrustUP pojawiło się porównanie do gry w karty, a mianowicie stwierdzono, że do tej pory oszuści mieli w rękach wszystkie asy a sama gra toczona była znaczonymi kartami. 

Mimo, że porównanie wymyślił ktoś inny, uważam je za nadzwyczaj trafne, dlatego będę je promował. 

Wierzę przy tym, że wraz z uruchomieniem BtrustUP nastąpiła wymiana talii kart i nastąpiło nowe rozdanie. Nie jest jeszcze pewnym jakie karty trafiły do oszustów, ale wiadomym jest, że większość asów już utracili. Zaczęli też grać nieznaczoną talią kart, więc dotychczas niewspółmiernie rozłożone szanse się wyrównują.

W tej grze, czy tego chcą czy nie, biorą udział wszystkie przedsiębiorstwa transportowe i spedycyjne. Część z nich nie wie, że gra się toczy. Część nie zna jeszcze zasad. Pozostali zyskują przewagę, gdy w odpowiednim momencie zaczynają chronić swoje interesy i podejmować działania zmierzające do zmniejszenia ryzyka zostania ofiarą oszustwa.